🎄 Galeria Postaci Historycznych Józef Poniatowski
Mural z patronem – Książe Józef Poniatowski. 2021-09-04. Klub Szachowy Skoczek Pieścirogi. 25. Zsp Nr 1 Bełchatów. Hołd Bohaterom września 1939 roku. Budowanie postaw patriotycznych wśród młodzieży. 2021-09-04. Stowarzyszenie „Grocholice – Łączymy Pokolenia” 26. Świdnik
Aż do nieba Riyoko Ikeda "Aż do nieba" (org.: "Ten-no hate made") Riyoko Ikedy to komiks stanowiący mieszankę romansu i historii. Tym razem areną dla rozgrywających się wydarzeń jest targana konfliktami politycznymi Rzeczypospolita Polska przełomu XVIII i XIX wieku, a głównym bohaterem książę Józef Poniatowski (1763-1813), niezwykle barwna postać historyczna, bratanek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W trakcie swojego życia był naczelnym wodzem wojska polskiego w Księstwie Warszawskim, służył w armii austriackiej i w polskiej, w której to wziął udział między innymi w wojnie polsko-rosyjskiej w 1792 roku, jak i czynnie zaangażowany był w kampanię moskiewską Napoleona. Zginął tragicznie w 1813 roku, kiedy to osłaniając odwrót wojsk francuskich, wielokrotnie ranny utonął w Elsterze (obecnie Łabie). Te wydarzenia zostały przetworzone przez Riyoko Ikedę na usługi mangi "Aż do nieba". Jak przyznaje autorka, zadaniem jej komiksu nie było przemycanie wartości naukowych i celowo dla potrzeb fabularnych ponaginała część faktów historycznych (np. Józef Poniatowski nie miał brata, lecz siostrę). Mocne strony Ikedy, z których słynęła, uwidoczniły się również w tej serii. Znajdziemy tu znakomite wyczucie dramatyczne, jak i zamiłowanie do szczegółów (stroje z epoki, architektura). gatunek: Obyczajowe, Romans, odbiorca: shoujo Kup online >>Galeria
Stalin Józef – pierwotnie Iosif Dżugaszwili (1878-1956) – urodzony w Gruzji polityk, działacz komunistyczny i przywódca Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich; Do Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji wstąpił w 1898 r. – w 1912 r. został członkiem Komitetu Centralnego SDPRR (bolszewików); za działalność
Jaki naprawdę był Stanisław August Poniatowski, postać po dziś dzień wzbudzająca kontrowersje, przez jednych odsądzana od czci i wiary, przez innych zaś brana w obronę. Czy rzeczywiście był to słaby, oportunistyczny władca, czy też król postawiony w sytuacji bez wyjścia, dramatycznej, nie dającej wyboru? „Mój przyjaciel król” to fabularyzowana biografia Stanisława Augusta Poniatowskiego, stylizowana na pamiętnik – wspomnienie jego przyjaciela i powiernika – Gastona Fabre. Narrator, wykorzystuje fragmenty listów i protokołów, informacji uzyskanych od osób z otoczenia króla, a także wyjątki z jego pamiętników, które spisywał pod jego dyktando. Tak więc fakty historyczne i cytaty z dokumentów wplecione zostały w literacki sztafaż, a wszystko razem tworzy spójny i barwny portret jednego z bardziej interesujących, bo nieoczywistego polskiego króla, władającego w czasach dla nas tragicznych, po których nie podnieśliśmy się tak naprawdę do dzisiaj, pielęgnując w sobie przez kolejne dziesięciolecia kompleksy i traumę. Nazwisko autora gwarantuje najwyższy poziom literacki i merytoryczną zgodność z historyczną prawdą. Przy czym stylizacja języka, genialna wręcz, na ten XVIII wieczny, wrzuca nas prosto w burzliwy, ale jednocześnie fascynujący świat, w którym od razu czujemy się swojsko i na miejscu. Narracja to rodzaj swobodnej gawędy, gdzie daty i wydarzenia pierwszej wagi przeplatają się z dworskimi ploteczkami i anegdotkami, złośliwą często i dosadną charakterystyką postaci, intrygami i salonowymi knowaniami. Widać wyraźnie, że ówczesna Warszawa, z jej 30 tysiącami mieszkańców, to zaledwie prowincja przy Moskwie, Paryżu czy Wiedniu. W książce przewija się cała galeria postaci znanych nam dobrze z podręczników zarówno historii, jak i literatury. Stanisław August Poniatowski, jako człowiek wszechstronnie wykształcony i obyty w świecie, co zawdzięczał licznym podróżom, jakie odbył w młodości, posiadał rozległe kontakty i znajomości w wielu środowiskach, w tym także wśród znakomitości europejskiego świata kultury i nauki, z którymi latami wymieniał listy. Poznajemy więc nie tylko władców, możnych, polityków i dyplomatów, ale też pisarzy, poetów i filozofów oświeceniowych. Przy czym swobodna narracja płynie jakby sama z siebie, pociągając nas za sobą, a spostrzeżenia Stanisława Augusta Poniatowskiego są doprawdy świeże i przenikliwe, jak te dotyczące Anglii, która od pierwszej chwili go oczarowała i którą porównuje z Francją w następujący sposób: „We Francji, powiedział mi, wszyscy przypominają wszystkich – proszę cię, nie obrażaj się, ciebie to nie dotyczy – tutaj przeważają indywidualności”. Józef Hen kreuje postać króla w idealistycznym, bardzo pochlebnym świetle. Tutaj jest on mężem stanu, myślącym bez reszty o kraju, mającym dalekosiężne plany jego zreformowania, uniezależnienia, wzmocnienia. Dostrzega bardzo wyraźnie wszystkie bolączki i słabości, pragnie i próbuje z nimi walczyć. Widzi kupczenie urzędami, prywatę, widzi zaprzedanie obcym mocarstwom w zamian za doraźne korzyści, widzi pieniactwo, zrywanie sejmów, życie nad stan i egoizm szlachty i magnaterii. Mówi, że w Polsce „nie ma nic (…) a powinno być wszystko to, co jest w innych krajach” i ma tu na myśli zarówno przemysł, jak edukację i kulturę. Mamy przed sobą człowieka wrażliwego i prawego, który, zakochany w swojej Sophie, długo nie widzi, że zmieniła się ona już w kogoś zupełnie innego – w Katarzynę II, imperatorową. Pisze do niej: „Czynisz mnie królem, ale czy czynisz mnie szczęśliwym?”Czyżby miłość zakłóciła ze szczętem jego instynkt samozachowawczy i zdrowy rozsądek? Cóż bowiem innego mogło sprawić, że uwierzył on, iż „Ona nam będzie sprzyjać. Pod skrzydłami „młodego dworu” zreformujemy nasz kraj – będzie światły, silny, zagospodarowany”. No cóż, nie jemu jednemu przydarzyła się taka uczuciowa pomroczność. Tyle, że on akurat był odpowiedzialny za swój kraj. Jako król wrzucony zostaje w tygiel intryg i gier, spisków i kunktatorstwa. Polscy panowie knują przeciw sobie nawzajem, za to ręka w rękę z tymi, którzy później ten polski tort rozdzielą bez skrupułów między siebie. Sam narrator czuje się skołowany i pisze: „Ja, autor tej kroniki, wyznaję pokornie, ze nigdy nie udało mi się zgłębić tajników polskiego parlamentaryzmu, chociaż przebywałem w tym kraju długie lata. Sejmikowanie, posłowanie – kiedy tylko zaczynam o tym myśleć, w głowie czuję chaos”. Podczas lektury odnosi się wrażenie, że polityka w ówczesnej Polsce była sprawą rodzinną, skupioną w rękach kilku zaledwie potężnych magnackich rodów. I Stanisław August, jako król, pada ofiarą tego stanu rzeczy. Przez jednych oskarżany o spiskowanie przeciwko imperatorowej, przez innych zaś w tym samym czasie o działanie na szkodę własnego kraju. Istna karuzela, od której każdemu zakręciłoby się w głowie. Konfederacja barska zaskakuje i jego. Bezradny, ma chwilami ochotę się poddać i „Rzucić to wszystko w diabły”. Trudno chyba o większą katastrofę i poczucie klęski, gdy patrzysz, jak na twoich oczach dzielą twój kraj przy współudziale samych Polaków, nie potrafiących nawet w obliczu takiego zagrożenia mówić jednym głosem. „Mój przyjaciel król” ukazuje nam dramat człowieka, który zawodzi się na najbliższych mu osobach, w tym na własnej rodzinie, dramat króla, któremu związano ręce i którego obrzucono błotem i dramat narodu, którego kraj na 120 lat został wymazany z atlasów. Józef Hen postarał się o to, byśmy ten świat zrozumieli, byśmy weszli w samo centrum wydarzeń i poczuli, czego doświadczał Stanisław August Poniatowski, gdy jego wszystkie wysiłki rozbijały się o mur niechęci i niezrozumienia. Książka wprost pęka w szwach od licznych bohaterów, jacy pojawiają się na jej kartach. Koneksje między nimi są na tyle skomplikowane, biorąc pod uwagę, że u szlachty każdy był niemal z każdym spowinowacony w jakiś sposób, że musi nadejść moment krytyczny, w którym wszystko zaczyna się nam mieszać. Książki nie da się zatem czytać pobieżnie, wymaga naszej pełnej uwagi i zaangażowania. Wynagradza nam to z nawiązką piękny, wysmakowany literacko i cudownie wystylizowany na opisywane czasy język oraz narracja obfitująca w zabawne anegdoty, które raz zahaczają o wydarzenia historyczne znane nam z podręczników, innym zaś razem o całkiem błahe salonowe ploteczki. To lektura wzbogacająca naszą wiedzę o epoce, o jej politycznym i kulturowym tle, ale też zarazem niosąca najzwyklejszą radość z napawania się pięknem literackiego języka i wyobraźni autora, któremu bez trudu udało się odtworzyć klimat tamtych czasów i nas do niego zaprosić. „Mój przyjaciel król” to monumentalna praca, przywodząca na myśl najwybitniejsze utwory renesansowego kronikarstwa. W takiej bowiem formie postanowił Hen przyjrzeć się barwnej sylwetce ostatniego z naszych królów – Stanisława Augusta Poniatowskiego. Józef Hen, wybitni polski prozaik, autor kilku znakomitych powieści historycznych, których akcja osadzona była w Polsce szlacheckiej, tym razem swoją opowieść nie ubrał w beletrystyczną formę, ale sięgnął, jak już zostało powiedziane, po formę kroniki, jakby chciał nadać swojej pracy bardziej naukowy charakter i uniknąć zarzutów o konfabulacje, które w tekstach beletrystycznych nie są przecież niczym zdrożnym. Dostaliśmy więc utwór napisany pięknym literackim językiem, stylizowany na manuskrypt autorstwa bliskiego przyjaciela króla, jedynej postaci fikcyjnej w całym utworze, niejakiego Gaszona Fabre. „Kimkolwiek jesteś, Czytelniku, który sięgasz do tego manuskryptu, zapewniam Cię, że znajdziesz w nim wyłącznie prawdę”. Nietrudno się o tym przekonać, wystarczy bowiem porównać dowolny epizod opisany przez narratora z ogólnie dostępną wiedzą historyczną, by przekonać się, że snując swoją opowieść opiera się Autor wyłącznie na faktach. Podobnie rzecz ma się z bohaterami. Książka zaopatrzona jest w kilkunastostronicowy indeks postaci historycznych, które przewinęły się przez ten bujny i burzliwy okres w jaki przyszło panować Poniatowskiemu. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z literatem, który nie po to sięga do historii, by zadowolić się odtwórczym przytoczeniem mniej lub bardziej znanych epizodów z życia króla, jego dworu. W „Moim przyjacielu królu” dostajemy kapitalny zapis osiemnastowiecznej Europy, tak pełen barw, zapachów i uczuć, ze czujemy, jakbyśmy nie tylko wysłuchiwali intymnej opowieści uczestnika tych wydarzeń, ale jak byśmy sami towarzyszyli Stanisławowi Augustowi w jego codziennej aktywności. Tej zwykłej i intymnej, ale przede wszystkich tej, dzięki której przeszedł do historii. „Miał zbierać ryciny, a on Polskę reformuje, budzi z letargu”. Stawia Hen, piórem swojego alter ego wiele zasadniczych pytań. Przede wszystkim o to, dlaczego zdecydował się Stanisław wziąć udział w elekcji i włożyć koronę w takim momencie, w którym wszystko krzyczało, że to nie ma sensu. Dlaczego już po roku od przejęcia rządów cała Familia stanęła przeciw niemu „że chce ograniczyć liberum veto, że chce zredukować bogactwa kleru, że zanadto myśli o prawach trzeciego stanu i chłopstwa, że będzie faworyzował dysydentów. Wszystko po to, by poniżyć wielkie rody”. Tak jakby rzeczone wielkie rody (Poniatowscy i Czartoryscy) nie kształciły Stanisława właśnie w tym kierunku i poczuły się urażone, że próbuje on naukę wdrażać w życie, nad przywileje stawiając dobro kraju i troskę o jego niepewną przyszłość. Czytelnik nieustannie zmuszany jest stawiać sobie pytanie jakim królem był Poniatowski w tych burzliwych czasach upadku Rzeczypospolitej, tak, jakby sam Autor scedował na czytelnika swoje przemyślenia i wątpliwości i jednocześnie nie chciał narzucać mu swojej wizji i opinii. Pokazuje człowieka z krwi i kości, który jako władca przegrał praktycznie wszystko i nie została mu oszczędzona żadna tragedia, żadne upokorzenie, a jednak do dziś patrzymy na jego postać z uznaniem albo przynajmniej sympatią. Dostrzegamy konsekwencje, których nie chcieli albo zwyczajnie nie mogli dostrzec jego współcześni. Hen zdaje się sugerować, że był to być może najważniejszy z naszych królów, który zostawił po sobie prawdziwe oświecenie, nowe widzenie świata, które kolejnym pokoleniom pomogło przetrwać 125 lat rozbiorowej ciemności. „Mój przyjaciel król” to mistrzowski przykład utworu biograficznego, wciągającego, inspirującego i przede wszystkim szalenie rzetelnego. Grzech nie znać.
A porcelain figurine of Prince Józef Poniatowski (1763-1813) Germany, 20th century Prince Józef Antoni Poniatowski ((1763-1813)), nephew of King Stanisław
COPYRIGHT Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Joseph Poniatowski , nombrado Príncipe Poniatowski de Monterotondo en 1847 por el Gran Duque de Toscana , nacido en Roma el 20 de febrero de 1816, murió en Londres el 3 de julio de 1873, es músico y artista lírico, pero también diplomático y político, francés naturalizado bajo el Segundo Imperio. Será confirmado por diploma del 19 de
pub-4343798278943342, DIRECT, f08c47fec0942fa0 pub-4343798278943342, DIRECT, f08c47fec0942fa0 O autorze Film o szkole Profile naszych klas Kontakt pceh@ Jesteś tutaj: Start Liceum i technikum Notatki z historii - zakres podstawowy Klasa 2 7. 6. Epoka napoleońska. Galeria postaci A A A Epoka napoleońska. Galeria postaci Aleksander I Romanow Dąbrowski Jan Henryk Franciszek I Habsburg Fryderyk August I Wettyn Fryderyk Wilhelm III Kniaziewicz Karol Kutuzow Michał Ludwik XVIII Napoleon Bonaparte Nelson Horatio Poniatowski Józef Sieyès Emmanuel Joseph Wellesley Arthur, książę Wellington Wybicki Józef Notatki z historii dla szkoły podstawowej Notatki z historii dla liceum - zakres podstawowy Notatki z historii dla liceum - zakres rozszerzony Notatki z wosu dla liceum - zakres rozszerzony Tematyczna bibliografia artykułów z "Mówią Wieki" Opracowanie tematów z historii Quizy historyczne Historia w źródłach Galerie
Wezwany listownie przez Stanisława Augusta, Poniatowski przybył z za granicy i 27 maja 1794 roku i stawił się koło Jędrzejowa w obozie Kościuszki. Książę przyłączył się do powstania jako żołnierz-ochotnik, nie domagając się od byłego podwładnego żadnej posady. Bił się dzielnie w czasie oblężenia stolicy przez Prusaków.
Poniatowski Józef, książę (176391813) – generał; służbę wojskową rozpoczął w wojsku austriackim (1780-88), do wojska polskiego wstąpił w stopniu generała majora w 1789 r. i wziął udział w wojnie polsko-rosyjskiej w 1792 r. – dowodził w bitwie pod Zieleńcami; po przystąpieniu króla do Targowicy wyemigrował, ale wrócił w 1784 r. i przystąpił do powstania kościuszkowskiego; po upadku powstania wycofał się z życia politycznego; w 1806 r. związał się z Napoleonem i został wodzem wojsk Księstwa Warszawskiego; brawurowo dowodził działaniami polskimi w wojnie z Austrią; w 1812 r. jako dowódca 5 (polskiego) korpusu Wielkiej Armii wziął udział w wyprawie Napoleona do Rosji; w 1813 r. opuścił Księstwo Warszawskie wraz z resztkami wojska i wziął udział w bitwie pod Lipskiem, podczas której 19 X 1813 r. poległ.
fr. Tlemcen, Tilimsan, Algeria. Place of Burial: Oran,Algieria. Immediate Family: Biological son of Józef Antoni Poniatowski h. Ciołek and Zofia Potocka. Adopted son of Teresa Tiškevičienė. Husband of Elżbieta Fuchs and Marie Anne Poniatowski. Father of Wojciech Józef Poniatowski; Joseph Stanislas Poniatowski and Marie Thérèse Guirard
(ur. 1763, zm. 1813) książę, generał, naczelny dowódca wojsk Księstwa Warszawskiego. Początkowo służył w armii austriackiej (adiutant cesarza), a następnie od 1789 roku w armii polskiej. Podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1792 roku stał na czele armii koronnej walczącej na Ukrainie, zwyciężył w bitwie pod Zieleńcami za co otrzymał ustanowiony przez króla z tej okazji Order Wojenny Virtuti Militari. Po przystąpieniu króla do targowiczan podał się do dymisji i wyjechał do Austrii. Brał udział w powstaniu kościuszkowskim, po którego upadku wyjechał do Wiednia. Od 1798 zamieszkał w Warszawie. Po wkroczeniu wojsk napoleońskich od grudnia 1806 roku dowódca armii polskiej, a następnie dowódca armii Księstwa Warszawskiego i minister wojny. Poprowadził zwycięską kampanię przeciw Austrii w 1809 roku odnosząc między innymi zwycięstwo pod Raszynem i zajmując Galicję. W 1812 roku dowodził większością wojsk polskich w kampanii moskiewskiej. Od 1813 roku marszałek Francji. Zginął, osłaniając odwrót wojsk pod Lipskiem.
Józef Maria Poniatowski i „Gospodarka Narodowa” Józef Maria Poniatowski urodził się 20 sierpnia 1897 r. w rodzinnym majątku w Cepcewiczach Wielkich, w powiecie sarneńskim1. Był drugim dzieckiem Szczęsnego Leona Józefa i Marii z Sokołowskich2. Pochodził z rodziny o sil-
7 maja 1763 r. urodził się książę Józef Poniatowski, polski generał, minister wojny i wódz naczelny Wojsk Polskich Księstwa Warszawskiego, a także bratanek króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jak wyglądało życie dowódcy, który tuż przed śmiercią miał wyrzec patetyczne słowa: „Bóg mi powierzył honor Polaków. Jemu tylko go tylko oddam”? Józef Poniatowski zginął na polu bitwy, która zadecydowała o upadku napoleońskiej Francji i przekreśliła marzenie pokolenia o powrocie suwerennego państwa polskiego na mapę Europy. W ostatnich dniach swojego życia odrzucił myśli o kapitulacji i rezygnacji z walki. Do swoich żołnierzy apelował, by w żadnej sytuacji „nie splamili charakteru narodowego” i „umierali śmiercią mężnych”. Pod Lipskiem narodziła się legenda „polskiego Bayarda”: romantycznego rycerza bez trwogi i skazy... Józef Poniatowski: żołnierz i bon vivant Przyszły marszałek Francji urodził się 7 maja 1763 roku w Wiedniu w Pałacu Kinskich. Był pierworodnym synem Andrzeja Poniatowskiego herbu Ciołek i Teresy z Kinskich, damy dworu cesarzowej Marii Teresy. Rok później jego stryj Stanisław został koronowany na króla Rzeczpospolitej. Książę Józef wychował się w kosmopolitycznym środowisku stolicy Habsburgów, mówił biegle po niemiecku i francusku. Ojczystego języka nie zapomniał dzięki dobrym relacjom ze Stanisławem Poniatowskim, który w 1789 roku wezwał bratanka do kraju („Bóg dał Ci urodzić się Polakiem, a sądzę, iżem Ci dowiódł, że Ci zastępuję ojca. Z tytułu jednego i drugiego pisze do Ciebie i żądam, abyś się nam powrócił, jak będzie można najprędzej przyzwoicie to uczynić”). Mimo młodego wieku królewski bratanek został mianowany generałem majorem armii koronnej. Wcześniej, podobnie jak zmarły w 1773 roku Andrzej Poniatowski, służył w wojsku austriackim – był adiutantem cesarza, uczestniczył w wojnie z Turcją. Walczył wówczas ramię w ramię z kilka lat młodszym Karlem Philippem Schwarzenbergiem, późniejszym zwycięzcą spod Lipska. W maju 1791 roku zapewniał ochronę wojskową sejmowi podczas uchwalania pierwszej polskiej ustawy zasadniczej. Rok później uczestniczył w wojnie z Rosją. Odznaczył się pod Połonnem i Zieleńcami. Dowodził obroną linii wyznaczonej przez rzeki Dniepr i Dniestr. Po przystąpieniu króla do konfederacji targowickiej złożył komendę, odesłał przyznane wcześniej ordery i wyjechał do Wiednia. Do kraju powrócił w trakcie insurekcji kościuszkowskiej, walczył wówczas w obronie stolicy. Po upadku państwa polsko-litewskiego wycofał się z życia publicznego i skupił się na życiu towarzyskim. W pałacu Pod Blachą skupił wokół siebie warszawską „złotą młodzież”. Hulaszczy tryb życia księcia Pepi (jak go nazywano) był powszechnie znany i krytykowany. Mimo, że całe życie otaczał się kobietami, nigdy się nie ożenił, miał jednak dwóch synów z nieformalnych związków. Wśród jego licznych kochanek wyróżniała się dziesięć lat starsza Henrietta de Vauban, która była faktyczną panią domu w warszawskiej rezydencji Poniatowskiego. dzięki jej zabiegom, po wkroczeniu wojsk francuskich na ziemie polskie, książę Józef uzyskał poparcie napoleońskich oficjeli, w tym marszałka Joachima Murata. Józef Poniatowski: u boku Napoleona W grudniu 1806 roku Józef Poniatowski – a nie popierany przez starych legionistów Jan Dąbrowski – objął nadzór nad tworzoną u boku cesarza Francuzów armią polską. Mimo, że nie brał udziału w zakończonej pokojem w Tylży kampanii 1806-1807, miał duże zasługi w organizacji i modernizacji wojska. Po utworzeniu Księstwa Warszawskiego objął funkcję ministra wojny i szybko zyskał aprobatę Louisa Nicolasa Davouta. Najzdolniejszy spośród napoleońskich marszałków był bowiem początkowo sceptycznie nastawiony do polskiego księcia. 21 marca 1809 roku oficjalnie został naczelnym dowódcą armii Księstwa Warszawskiego. Swoje talenty dowódcze w pełni zademonstrował podczas wojny z Austrią. Najpierw w kwietniu stoczył nierozstrzygniętą bitwę pod Raszynem na przedpolu Warszawy, a następnie poprowadził skuteczną ofensywę na prawym brzegu Wisły – opanował Zamość, Lublin i Sandomierz. W lipcu triumfalnie wkroczył do Krakowa, który po podpisaniu pokoju, wraz z całą Galicją Zachodnią i ziemią zamojską, został włączony w rozszerzone granice Księstwa. Kampania była dużym sukcesem królewskiego bratanka, który mierzył się z przeważającymi liczebnie siłami Habsburgów.
Mattia Preti – Partia tryktraka Pokaz obrazu w ramach cyklu Arcydzieła na Zamku 27 czerwca–1 października 2023 Galeria Arcydzieł Kup bilet Wśród dzieł malarskich prezentowanych stale i czasowo w Zamku Królewskim w Warszawie sztuka włoska zajmuje miejsce szczególne. Trudno się temu dziwić, to właśnie Italia bowiem jako ośrodek sztuki w okresie renesansu i baroku promieniowała
Tekst został opublikowany na stronie za zgodą autora dr Jacka Feduszki. Dr Jacek Feduszka (Zamość) Naczelnik Państwa i Marszałek Polski Józef Piłsudski w Zamościu. Jak do tej pory nie posiadamy w historiografii zamojskiej pełnego opisu wizyt w naszym mieście, jednego z najwybitniejszych Polaków XX wieku, Józefa Piłsudskiego, Naczelnika Państwa i Pierwszego Marszałka Odrodzonego Państwa Polskiego. Jedynymi dotychczasowymi zapisami wszystkich wizyt J. Piłsudskiego w Zamościu pozostają: opracowanie Michała M. Pieszki pt.: „ Józef Piłsudski w Zamojszczyźnie” z 1936 roku, oparte na własnych wspomnieniach autora oraz relacjach zebranych przez Pieszkę, dotyczących wizyt J. Piłsudskiego w Zamościu i regionie. Poza wyżej wymienionym opracowaniem, pozostającym do dziś dnia w maszynopisie, obszerne wzmianki o J. Piłsudskim na Zamojszczyźnie zawierają także prace J. Miklaszewskiego (wspomnienia z udanego przejścia przez granicę z Galicją w roku 1901), W. Jędrzejewicza i J. Ciska (stanowiące pełne kalendarium życia i pracy J. Piłsudskiego w latach 1867-1935) oraz opracowania A. Kędziory i K. Czubary, (w tym ostatnim autor obszernie wykorzystał niepublikowany tekst M. M. Pieszki z 1936 r.).1 I. Pierwsza wizyta Józefa Piłsudskiego w Zamościu miała miejsce w niecodziennych okolicznościach, wyjętych jakby żywcem z powieści sensacyjnej. Było to w czerwcu 1901 roku, Józef Piłsudski jako redaktor i wydawca konspiracyjnego organu PPS - „Robotnik” w wyniku dekonspiracji łódzkiej drukarni „Robotnika”, został w nocy z 21 na 22 lutego 1900 roku aresztowany w swoim łódzkim mieszkaniu, będącym jednocześnie konspiracyjną drukarnią. 17 Kwietnia tego roku po wstępnym śledztwie prowadzonym w Łodzi, trafił do celi 39 w X Pawilonie Cytadeli Wspólnie z J. Piłsudskim aresztowana została jego żona Maria z Koplewskich Juszkiewiczowa. O ucieczce z silnie strzeżonej Cytadeli nie mogło być mowy, stąd też zarówno najbliższy współpracownik J. Piłsudskiego w PPS, Aleksander Sulkiewicz jak i kierująca centralnym kolportażem Maria Paszkowska, doszli do wniosku, że jedyną szansą na uwolnienie J. Piłsudskiego jest przeniesienie go poza obręb wiezienia, najlepiej do szpitala. Dokładny plan tych działań opracowany przy współpracy brata Oktawii Żeromskiej, wybitnego psychiatry Rafała Radziwiłłowicza, polegał na symulowaniu przez J. Piłsudskiego, obłędu. Była to dolegliwość, z którą nie mogli sobie poradzić lekarze więzienni, zwłaszcza, że zrobiono wszystko by przypadek redaktora „Robotnika”, uczynić szczególnym. Choroba J. Piłsudskiego miała polegać na alergicznym zachowaniu wobec osób noszących żandarmski mundur. W konsekwencji więzień odmawiał przyjmowania czegokolwiek z ich rąk, również posiłków. Efektem tej przymusowej głodówki było wyraźne pogorszenie się stanu zdrowia J. Piłsudskiego. Decydującą opinię o stanie zdrowia J. Piłsudskiego wydał dyrektor warszawskiego szpitala dla obłąkanych Iwan Szabasznikow, kierując go do specjalistycznego szpitala Mikołaja Cudotwórcy w Petesburgu. Po blisko czterech miesiącach pobytu w tym szpitalu w nocy z 14 na 15 maja 1901 roku J. Piłsudski przy pomocy petersburskiej komórki PPS a szczególnie lekarza Władysława Mazurkiewicza, zbiegł ze szpitala i przebrany za urzędnika komory celnej, wyjechał wspólnie z A. Sulkiewiczem do Tallina a stamtąd do Żytkowic na Polesiu, gdzie w majątku Czysto Łuża, oczekiwał u rodziny Lewandowskich na przygotowanie przejścia do Galicji. Niedługo dołączyła do J. Piłsudskiego jego żona Maria, zwolniona za kaucją w styczniu 1901 z Cytadeli W połowie czerwca 1901 roku Józef Piłsudski wraz z A. Sulkiewiczem wyjechał do Kijowa, gdzie znajdowała się tajna drukarnia „Robotnika” (przy ulicy Dmitriewskiej), obsługiwana przez Feliksa Perla i Ksawerego Praussa. Tam J. Piłsudski pracował przez dwa dni przy druku numeru 39 „Robotnika”. Po krotkim pobycie w Kijowie, wspólnie z żoną Marią wyjechał do Zamościa, gdzie oczekiwał już Jan Miklaszewski, kontroler lasów Ordynacji Zamojskiej, przygotowujący trasę przerzutu Piłsudskich do Galicji. J. Miklaszewski tak wspominał ten etap podróży J. Piłsudskiego4: „Pobyt w Zamościu, w którym roiło się od licznych wojskowych rosyjskich i czynowników, ze względu na grożące niebezpieczeństwo trwał zaledwie dwie godziny. [Na spodziewanych gości z niecierpliwościąoczekiwał p. Jan Miklaszewski](...) Spotkanie nastąpiło w nawie głównej Kolegiaty zamojskiej, którą (...) Józef Piłsudski zwiedził (ze mną) ze szczególnym zainteresowaniem i skupieniem nie wyłączając kaplicy ordynackiej (...) Architektura tego miasta jego przeszłość dawniejsza była (wtedy) omawiana z dużem zainteresowaniem przez J. Piłsudskiego (...)”5. Bezpośrednio po przybyciu do miasta ze stacji kolejowej w Rejowcu, J. Piłsudski wraz z żoną Marią i Aleksandrem Sulkiewiczem rozlokowali się w „Hotelu lwowskim” Mojżesza Dichtera, w którym Ordynacja Zamojska miała stale zarezerwowany pokój. Pobyt J. Piłsudskiego w Zamościu ok. 20 czerwca 1901 roku zakończył się wieczorem dnia, kiedy to około godziny szóstej wieczorem wyruszono szosą do Tomaszowa Lubelskiego, gdzie J. Piłsudski z towarzyszącymi mu osobami przenocował u „nadleśnego Dąbrowskiego”. Następnego dnia po krotkim postoju w Zawadkach6 u „podleśnego Brandta” i wymianie koni oraz przebraniu się przez J. Piłsudskiego i A. Sulkiewicza w mundury lub tylko czapki podleśnych lasów Ordynacji Zamojskiej, wszyscy przeszli graniczną rzekę Tanew pod wsią Rebizanty, doprowadzeni tam przez miejscowego przewodnika, włościanina Mikołaja Rebizanta (trudniącego się także przemytem). Po udanym przejściu granicy J. Piłsudski, Maria Piłsudska i A. Sulkiewicz udali się do Lwowa7. W rok po śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu przekroczenia granicy w 1901 roku, ustawiono obelisk z tablicą pamiątkową o następującej treści: „TU W ROKU 1901 JÓZEF PIŁSUDSKI PRZEKROCZYŁ ROSYJSKO-AUSTRIACKĄ, STWIERDZAJĄC, ŻE NICZYM JEST WRAŻY KORDON WOBEC POTĘGI DUCHA NARODU POLSKIEGO (...)”. Tablicę pamiątkową ufundowała w 1936 roku „Gmina Klasowa im. Ks. Józefa Poniatowskiego Państwowego Gimnazjum Męskiego w Zamościu”. Oryginał tablicy znajduje się obecnie w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Londynie. Nad Tanwią na oryginalnym postumencie-obelisku bez łańcuchów dawniej go otaczających a obecnie ogrodzonym płotkiem drewnianym, znajduje się wierna kopia tablicy pamiątkowej z 1936 roku. Pomnik wraz z tablicą obecnie stoją na terenie prywatnym8. II. Druga wizyta Józefa Piłsudskiego w Zamościu, miała miejsce już w innej rzeczywistości. Polska Odrodzona z niewoli, prowadziła wówczas krwawą walkę o utrzymanie i utrwalenie młodej państwowości i wytyczenie granic państwa. Marszałek J. Piłsudski przybył do Zamościa 15 lipca 1920 roku w czasie trwania krwawej wojny z najazdem bolszewickim i w jednym z najtrudniejszych dla młodego państwa polskiego momentów tego konfliktu. Wizyta zamojska była jak się zdaje, jednym z istotnych elementów zarówno dla rozgrywających się wydarzeń na froncie wojny polsko-sowieckiej jak i dla wschodniej polityki J. Piłsudskiego, spotkał się on, bowiem w Zamościu z Atamanem Głównym Ukrainy Symonem Petlurą. 12 lipca 1920 roku przedstawiciel Atamana Petlury , płk Docenko przeprowadził juzową rozmowę z adiutantem Naczelnego Wodza, kpt. Nałęcz-Korzeniowskim, w której prosił o umożliwienie bezposredniej rozmowy Atamana z Naczelnikiem Piłsudskim. Do takiej rozmowy juzowej doszło tego samego dnia o godzinie 2200 . S. Petlura proponował zorganizowanie bezpośrednich rozmów obu przywódców w okolicach Łańcuta. 13 Lipca J. Piłsudski określił, że najdogodniejszym miejscem do spotkania i rozmów będą okolice Zamościa i podał termin przybliżony ich przeprowadzenia na 15 lub 16 lipca. Faktycznie właśnie 15 lipca Ataman S. Petlura i Naczelnik J. Piłsudski wraz ze świtą przybyli do W gmachu byłej Akademii Zamojskiej doszło do bezpośrednich rozmów. Treści ich niestety nie znamy. Świadek tych wydarzeń M. M. Pieszko tak wspominał ten dzień: „ Było to dnia 15 lipca około godziny 5 po południu. Marszałek Józef Piłsudski w otoczeniu swych adiutantów wysiadł z auta tuż przed bramą główną b. Akademii. Scena powitania Naczelnego Wodza przez gen. Sawickiego, komendanta grupy, bardzo krótka jak przystało na powagę chwili (...). Szybkim elastycznym krokiem wszedł Marszałek J. Piłsudski w mury b. Akademii, gdzie na pierwszym piętrze, po stronie gimnazjum żeńskiego znajdowała się sala służbowa sztabu konnej armii [sztab połączonych dywizji 1 i 2 kawalerii polskiej poddowództwem gen. Sawickiego – przypis obrady przeprowadził wówczas Marszałek J. Piłsudski w pierwszej sali od dziedzińca. W obradach tych wziął udział i ataman ukraiński Petlura. Już późnym wieczorem – po obradach – skierował się Marszałek J. Piłsudski z atamanem Petlurą i adiutantami na swą kwaterę, przygotowaną w mieszkaniu pp. burmistrzostwa Stodołkiewiczów. Mieszkanie to mieściło się w tak zwanym „Domu Centralnym” przy ulicy Ślusarskiej na drugim piętrze. Przygotowaniem kwatery wraz z p. Stodołkiewiczową zajęła się p. doktorowa Helena Bogucka, która dostarczyła pościeli i ręczników (...)”.10 W Zamościu obok rozmów z Atamanem Petlurą, J. Piłsudski przeprowadził reorganizację Grupy Operacyjnej Jazdy w składzie 1 Dywizji Jazdy pod dowództwem płk Rómmla i 2 Dywizji Jazdy dowodzonej przez płk Orzechowskiego. Ogólne dowództwo nad korpusem jazdy spoczywało w rękach gen. Sawickiego. Korpus ten sformowany w Zamościu wziął udział 28 lipca 1920 roku w uderzeniu na Konną Armię S. Budionnego na kierunku Krasne-Kamionka Strumiłowska. Sowiecka Armia Konna zmierzała w owym czasie do zajęcia Lwowa. Najzaciętsze boje korpus kawalerii polskiej stoczył w okolicach Beresteczka. W tym czasie Marszałek J. Piłsudski przebywał w Wyjazd J. Piłsudskiego z Zamościa nastąpił 16 lipca i tego samego dnia Marszałek zjawił się w W kilka tygodni później Marszałek J. Piłsudski jeszcze raz przybył do Zamościa, ale tylko na kilka godzin. Według Pieszki celem przyjazdu było „oglądnięcie terenów pod Tomaszowem (...)”, w istocie był to przystanek na trasie podróży z Lublina do Lwowa i dalej do dowództwa Frontu Południowego na naradę z dowództwem, potem natomiast Marszałek udał się bezpośrednio na linię frontu dla przeglądu oddziałów tam rozlokowanych. Pobyt w Zamościu miał miejsce 4 września 1920 roku przed południem ( o godzinie 1300 J. Piłsudski był już we Lwowie). W Zamościu Marszałek zatrzymał się ponownie u pp. Stodołkiewiczów, których jednak – jak relacjonuje Pieszko – „nie zastał w domu” i miał wówczas wyrazić „swój żal, iż nie zastał tak sympatycznych gospodarzy”.13 W pierwszych dniach września na froncie południowym wojny z armią sowiecką, trwały walki głównie z Armią Konną Budionnego, który 28 VIII 1920 rozpoczął bitwę o Zamość, przełamując polski front i rezygnując z prób zdobycia Lwowa. Zamość zdołał się obronić, a skierowane przez Naczelnego Wodza w ten rejon odwody zmusiły Armię Konną do odwrotu. Zamość jako węzeł dróg prowadzących od strony Hrubieszowa, Sokala i Tomaszowa Lubelskiego na Krasnystaw i Lublin, posiadał duże znaczenie operacyjne. Już od początku sierpnia 1920 roku w mieście znajdowały się oddziały polskie i ukraińskie, wchodzące w skład 10 Dywizji Piechoty 3 Armii polskiej Frontu Środkowego ( były to 31 Pułk Strzelców Kaniowskich kpt. Mikołaja Bołtucia i oddziały 6 Dywizji Ukraińskiej płk Marko Bezruczki). Umocnionego i ufortyfikowanego urządzeniami polowymi Zamościa broniło 2500 żołnierzy. 30 Sierpnia 1920 roku miasto otoczyły oddziały Armii Konnej S. Budionnego. Bohaterska obrona Zamościa zarówno przez oddziały regularne WP jak i ochotników ( w tym młodzież zamojską i harcerzy), trwała od 28 do 31 VIII 1920 roku, kiedy to oddziały z grupy gen. Stanisława Hallera przerwały pierścień wojsk sowieckich i połączyły się z załogą Zamościa. 1 Września 1920 roku Armia Konna Budionnego rozpoczęła odwrót spod Marszałek J. Piłsudski wyjechał w piątek 3 Września 1920 roku z Lublina na Front Południowy. W drodze do Chełma zatrzymał się w Krasnymstawie, gdzie kwaterował sztab 2 Dywizji Legionów. Oddział ten był odpowiedzialny za wypuszczenie Armii Konnej Budionnego, która po bitwie komarowskiej zdołała wyrwać się za Bug. W tej sprawie J. Piłsudski spotkał się z płk Żymierskim, którego „zbeształ okrutnie”. Następnie Marszałek wizytował pozycje 5 Pułku artylerii ciężkiej i szpital w Krasnymstawie. Stąd samochodem udał się do Lublina, gdzie w dowództwie 3 Armii analizował przyczyny niepowodzeń w działaniach przeciwko wycofującej się Armii konnej III. Czwarta wizyta Marszałka J. Piłsudskiego miała miejsce w Zamościu w 1922 roku. 17 Października w godzinach porannych przybył pociągiem z Łucka do Zamościa, w asyście wojewody lubelskiego Stanisława Moskalewskiego. J. Piłsudski na dworcu kolejowym w Zamościu powitany został przez dowództwo 9 Pułku piechoty Legionów i władze miejskie z burmistrzem Henrykiem Kosmalskim oraz starostą powiatowym Adolfem Krauze na czele, w otoczeniu urzędników i przedstawicieli stowarzyszeń i organizacji działających w Zamościu. Jak wspominał por. Edmund Januszkiewicz: „ Już od godziny 730 na Rynku zamojskim stały uszykowane bataliony [9 ppLeg. – przypis naprzeciw Ratusza, gdzie zbudowano ołtarz polowy. Miasto udekorowane zielenią i przybrane flagami wyglądało radośnie i uroczyście (...) Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz Marszałek Józef Piłsudski, powitany na dworcu (...) Po odebraniu raportu od dowódcy kompanii honorowej, udał się do miasta. Pułk sprezentował broń, po czym dowódca pułku płk Ostrowski złożył raport”.16 W czasie uroczystości na Rynku Wielkim w Zamościu Marszałek J. Piłsudski wręczył sztandar dowódcy 9 Pułku piechoty Legionów, po czym biskup Bandurski celebrował uroczystą mszę świętą. W podniosłym kazaniu ksiądz biskup podkreślił znaczenie sztandaru pułkowego. Po mszy nastąpiła przysięga całego pułku. Po wbiciu przez obecnych gości oficjalnych gwoździ pamiątkowych w drzewce sztandaru, Marszałek wręczył sztandar klęczącemu dowódcy pułku. Trzykrotna salwa honorowa zakończyła uroczystość. Po dokonanej ceremonii odbyła się także defilada całego pułku przed Marszałkiem J. Piłsudskim, poprowadzona ulicą Akademicką w kierunku koszar. Marszałek odbierał defiladę ze schodów d. Akademii Zamojskiej. O godzinie 1230 J. Piłsudski przybył do kasyna oficerskiego na zorganizowany przez dowództwo 9 Pułku bankiet. Po uroczystym bankiecie J. Piłsudski przemawiał do oficerów pułku i gości zaproszonych, podnosząc zasługi 9 pułku, podkreślając i upamiętniając ofiary, jakie pułk poniósł w wojnie polsko-sowieckiej 1920 Wieczorem odbył się również bal wydany przez władze miejskie. Po zakończeniu uroczystości i balu Marszałek J. Piłsudski 18 Października 1922 roku udał się ponownie do Łucka a stamtąd do Warszawy. Postać Józefa Piłsudskiego doczekała się w Zamościu i regionie kilkakrotnego upamiętnienia, zarówno w postaci artykułów prasowych i druków okolicznościowych m. in. wydanych w wydawnictwie braci Pomarańskich18, ale także w postaci pamiątkowej plakiety z wizerunkiem Marszałka, wyemitowanej około roku 1923, jak też okazałego pomnika z piaskowca ufundowanego w 1934 roku, dłuta por. rezerwy Jakuba Juszczyka, legionisty i artysty rzeźbiarza, który to pomnik przetrwał do roku 1942, kiedy został rozbity na polecenie władz niemieckich. Pomnik ten znajdował się na terenie koszar, na wprost od wejścia za główną bramą koszarową ( dzisiejszy teren Klubu Garnizonowego w Zamościu przy ul. Piłsudskiego). Także z połowy lat trzydziestych pochodziło popiersie Marszałka, znajdujące się w ogrodzie willi, Prezesa Związku Legionistów w Zamościu, wieloletniego nauczyciela Gimnazjum Zamojskiego i założyciela zamojskiego ogrodu zoologicznego, Stefana Milera (1888-1962). S. Miler mieszkał w willi, przy ulicy Peowiaków 5 w latach 1934-1951, podając oficjalnie adres: „Zamość, Willa Belweder”. W Rynku Wielkim wizytę J. Piłsudskiego w 1922 roku upamiętnia granitowa płyta odsłonięta 11 Listopada 1937 r., z napisem: „W TYM MIEJSCU DNIA 17 PAŹDZIERNIKA 1922 WIELKI MARSZAŁEK WYSŁUCHAŁ MSZY ŚWIĘTEJ”. Płyta wmurowana pierwotnie przed schodami Ratusza, przetrwała cały okres II wojny światowej, po wojnie przez wiele lat ukryta, została ponownie umieszczona pod Ratuszem (wmurowana w elewację) od 11 Listopada 1989 roku. Od 1994 roku znajduje się pod schodami ratuszowymi, lecz nie w miejscu Imię Józefa Piłsudskiego nadano otwartej w 1927 roku Ludowej Szkole Rolniczej, natomiast w 1933 roku ulica Lubelska w Zamościu otrzymała nazwę „Alei Marszałka Piłsudskiego”, używaną również po wojnie i ponownie od 1990 W regionie upamiętniono Marszałka Józefa Piłsudskiego w formie pomników w Nedeżowie (od 1937 roku) i Jarczowie. W tej ostatniej miejscowości znajduje się także kopiec upamiętniający Józefa Piłsudskiego, usypany w drugą rocznicę śmierci Marszałka w 1937 roku. Inicjatorami upamiętnienia Józefa Piłsudskiego byli jego podkomendni z Pierwszej Brygady Kadrowej, którzy osiedlili się w okresie międzywojennym w Jarczowie i Nedeżowie. Na zakończenie warto przytoczyć słowa M. M. Pieszki, który pisał w 1936 roku: „ W złotym okresie Polski XVI wieku dzieje Zamościa, poczęte suo sumptu z woli Wielkiego Kanclerza i Hetmana Jana Zamoyskiego wiążą nam na swych kartach w nieprzerwanym następstwie wieków najwybitniejszych ludzi, którzy byli „solą zaprawną” swych czasów. (...) Zamoyscy – Jan, Tomasz, Jan Sobiepan, - Sobiescy, Pułascy, Kanclerz Andrzej Zamoyski, Stanisław Staszic, Józef Wybicki, Tadeusz Kościuszko, Książę Józef Poniatowski, generał Henryk Dąbrowski, Gen. Hauke, gen. Józef Dwernicki (...) i Wódz Odrodzonej Polski Józef PIŁSUDSKI. Był tu On wśród nas w Zamojszczyźnie – wielokrotnie i to zda się w beznadziejnych dniach niewoli, jak i już w Odrodzonej Polsce”21. 1 J. Miklaszewski, Przeprowadzenie przez granicę, w: Uwolnienie Piłsudskiego. Wspomnienia organizatorów ucieczki, Warszawa 1924 W. Jędrzejewicz, J. Cisek, Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935, Warszawa 1998 256-257, 394; K. Czubara, Dawniej w Zamościu..., Zamość 1998 2 W. Suleja, Józef Piłsudski, Wrocław –Warszawa -Kraków 1995 3 Tamże, 4 Drogę tę odtworzył J. Miklaszewski w liście do Pieszki z 1936 roku oraz w swoich pamiętnikach opublikowanych wcześniej w 1924 roku. 5 Pieszko, op., cit. z listu J. Miklaszewskiego do autora. 6 „Zawadki – wieś i folwark w pow. tomaszowskim w odległości 2 mil od Tomaszowa Lub. I w odległości ½ wiorsty od granicy Galicji (...) We wsi znajdowała się kancelaria leśnictwa Ordynacji Zamojskiej (...)”: Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, Warszawa 1895, Pieszko, op., cit.; K. Czubara op.,cit. W. Jędrzejewicz, J. Cisek, op., cit. W. Suleja, op., cit. Autor, W. Suleja stwierdza, że od przygranicznej Zawadki do granicy nad Tanwią przewiózł J. Piłsudskiego i towarzyszące mu osoby „zaufany gajowy Berdzik”, współpracownik J. Miklaszewskiego, nie potwierdza tego jednak żadnymi danymi źródłowymi. 8 zob .: S. Gruca, Odnaleziona pamiątka, „Niepodległość” (po wznowieniu) -Londyn 1979, P. Wład, M. Wiśniewski, Roztocze Wschodnie, Lubaczów 1999 W. Jędrzejewicz, J. Cisek, op., cit. 9 „Naród” nr. 99, 13 VII 1920 r.; „Gazeta Poranna” nr. 176, 13 VII 1920 r.; Zapis rozmowy juzowej,; kpt Nałęcz-Korzeniowski – płk Docenko, i Petlura-Piłsudski, cyt. za: W. Jędrzejewicz, J. Cisek, op. cit. 10 Pieszko, op., cit. 11 W. Jędzrzejewicz, J. Cisek, op., cit. W. Suleja, op. cit. 12 K. Krzeczunowicz, Ułani księcia Józefa. Historia 8 pułku ułanów im. Ks. Józefa Poniatowskiego 1784-1945, Londyn 1960 „Gazeta Warszawska” nr. 193, 17 VII 1920; W. Jędrzejewicz, J. Cisek, op. cit. 13 Pieszko, op., cit. 14 Zamość w minionym XX wieku. Katalog wystawy, oprac. J. Feduszka, Zamość 2000 W. Suleja, op. cit. 15 L. Mitkiewicz, W Wojsku Polskim 1917-1921, Londyn 1976 K. Jacynik, Wspomnienia z walk 31 pp. Strzelców Kaniowskich pod Zamościem r. w: Wojskowy Przegląd Historyczny R. 37, 1992 i nn.; W. Jędrzejewicz, J. Cisek, op., cit. 16 Edmund Januszkiewicz, por[ „Relacja”]., Maszynopis w zbiorach Muzeum Zamojskiego w Zamościu ( zob. też: K. Czubara, op. cit. 17 W. Jedrzejewicz, J. Cisek, op. cit. J. Szatner, Zarys historii 9 Pułku Piechoty Legionów, w: Zarys historii wojennej pułków polskich 1918-1920, 18 Opracowania W. Sieroszewskiego, W. Rzymowskiego, B. Poletura, A. Kempińskiego, S. Pomarańskiego(i tegoż jako S. Roszko), oraz „Pieśń o Józefie Piłsudskim” – antologia ok. 500 wierszy o Marszałku,( dwa wydania); zob. A. Kędziora, Encyklopedia Miasta Zamościa, Chełm 2000 19 A. Kędziora, op., cit. 20 Tamże, 21 M. M. Pieszko, op., cit.
Józef Antoni Poniatowski (7 de mayo de 1763 - 19 de octubre de 1813) fue un aristócrata y militar polaco, uno de los mariscales imperiales de Napoleón Bonaparte. En 1806, después de la creación del Ducado de Varsovia , Józef Poniatowski fue nombrado ministro de guerra. En 1809 comandó un ejército de 16,000 soldados durante la Guerra Austro-Polaca y logró el éxito táctico sobre una
Książę Józef zaskarbił sobie u Polaków miłość i szacunek, które tak silnie rzutują na naszą świadomość, że trudno doszukać się w rodzimej historiografii czy literaturze poważniejszych wobec tej postaci zarzutów. Owszem, wytyka mu się – niekiedy dość ostro – dziesięć lat oddzielających upadek Polski od utworzenia Księstwa Warszawskiego, które Pepi zmarnował na zabawach i hulance. Nie są to jednak grzechy, których nie dałoby się wybaczyć Zdrady nie wybaczylibyśmy księciu nigdy – jednak na szczęście nigdy się nią nie splamił. Co najwyżej brakiem umiejętności wojskowych podczas powstania kościuszkowskiego. Jak się zostaje bohaterem narodowym Nasz stosunek do Poniatowskiego można wyjaśnić za pomocą prostego sylogizmu. Polska zachowała serce dla Napoleona, by posłużyć się słowami Szymona Askenazego. Jeśli zaś epoka napoleońska wywołuje w nas odczucia pozytywne, ponieważ jako jedyna rozświetla mroczną dobę rozbiorów, to potrzebuje ona upostaciowienia. Oczywiście za jej symbol mógłby posłużyć sam Bonaparte. Toć jednak zawsze Francuz. Trzeba zatem było znaleźć Polaka, który byłby tamtych czasów inkarnacją, symbolem i rzecznikiem wobec potomności. Dziś wydaje nam się oczywiste, że nikt nie nadawał się do tej roli lepiej niż książę Józef. Ale być może należałoby w tym miejscu zadać pytanie, dlaczego tak właśnie uważamy? W wymiarze symbolicznym Konsulat, a później Cesarstwo zbudowane zostały na bazie dwóch pojęć: honneur et patrie (honor i ojczyzna). Traktowano je ze śmiertelną powagą. Nimi też kierował się książę Józef, nie zapominając przy tym o Bogu. I o ile pierwszy zestaw jest typowo francuski, o tyle drugi nosi koloryt lokalny, polski. W tym sensie, będąc wiernym rodzimej tradycji, wpisał się książę Józef w tradycję napoleońską. By zrozumieć, jak do tego doszło, musimy prześledzić jego życiorys. Upadek Polski Do roku 1789 książę Józef był w Polsce postacią kompletnie nieznaną. Urodzony w Wiedniu, tamże wychowany, wreszcie oficer austriacki – nie miał czym zapaść w pamięć rodaków. Tymczasem w Rzeczypospolitej rozgrywały się wydarzenia wielkiej wagi. Od 1788 r. obradował w Warszawie sejm, który przeszedł do historii pod nazwą „Wielkiego”. Stanisław August postanowił ściągnąć do kraju bratanka, licząc na to, że przyda się on w rozgrywce politycznej z wrogim mu stronnictwem hetmańskim. Niebawem po przyjeździe – jesienią 1789 r. – decyzją sejmu książę Józef został mianowany generałem-majorem wojsk polskich i jeszcze w tym samym roku oddelegowano go na Ukrainę, gdzie poza zwykłymi czynnościami wojskowymi tworzył stronnictwo sympatyków króla. To właśnie na Kresach południowo-wschodnich narodzi się sława wojskowa księcia Józefa. Oto wiosną 1792 r. zawiązała się konfederacja targowicka, której członkowie poprosili Katarzynę II o zbrojną pomoc w zniszczeniu ustawy majowej. Caryca „łaskawie” przychyliła się do prośby, wysyłając do Polski swoje wojska. Odpór interwencji ze wschodu miały dać dwie armie: koronna i litewska. Na czele tej pierwszej, operującej właśnie na Ukrainie, stanął książę Józef. 18 czerwca 1792 r. Polacy stoczyli zwycięską bitwę pod Zieleńcami. I chociaż sukces ten nie został wykorzystany, ponieważ przeciwnik zachował zdolność bojową, to miał on ogromne znaczenie psychologiczne. Pamiętać należy, że rozkładająca się od czasów saskich Rzeczpospolita została praktycznie pozbawiona wojska. Często mówi się, że Zieleńce są pierwszym od czasów wiktorii wiedeńskiej zwycięstwem oręża polskiego – i jest to prawda. Na pamiątkę tego wydarzenia Stanisław August ustanowił order Virtuti Militari, a jego pierwszym kawalerem został oczywiście zwycięski wódz – książę Józef. Potem jednak król przystąpił do Targowicy, co wywołało u księcia taki szok, że złożył dymisję. Być może powinien pozostać na stanowisku do końca. Ale czy można winić człowieka za to, że chciał odciąć się od zdradzieckiego postępku stryja? Mógł oczywiście wypowiedzieć posłuszeństwo, dokonać zamachu stanu i ogłosić się dyktatorem. Temu jednak stała na przeszkodzie zależność finansowa od stryja i poczucie wdzięczności za okazywane dotychczas względy. Przed upadkiem Polski zobaczymy księcia Józefa w służbie czynnej raz jeszcze – podczas insurekcji kościuszkowskiej. Wtedy to stając na czele północno-zachodniego odcinka obrony Warszawy obleganej przez Prusaków popełnił błąd, który kosztować go będzie upadek sławy wojskowej zdobytej pod Zieleńcami. Tymczasem nadciągał wieszczony przez Kościuszkę po bitwie pod Maciejowicami finis Poloniae. Minister wojny i wódz naczelny Po upadku Polski książę Józef oddaje się hulankom i rozmyślaniom. Okres ten, zakończony wkroczeniem Napoleona do Warszawy – jakkolwiek interesujący – w przeciwieństwie do poprzedniego, który pokazuje, jak wychowany w Wiedniu Poniatowski staje się polskim patriotą i zdolnym dowódcą, nie wnosi wiele dla zrozumienia, dlaczego Poniatowski stał się symbolem Polski napoleońskiej. W jaki sposób książę Józef został ministrem wojny Księstwa Warszawskiego i wodzem naczelnym? Kandydatów na te dwie funkcje znaleźć można było pod koniec 1806 r. wielu. Pepi miał jednak tę zaletę, że jako arystokrata walczący w obronie Konstytucji, a następnie w powstaniu kościuszkowskim, nie był ani zbyt konserwatywny dla radykałów, ani zbyt postępowy dla kół zachowawczych. Pamiętać zaś trzeba, że Napoleon to człowiek środka – ani jakobin, ani człowiek starego reżimu, i na tej równowadze buduje swoją politykę. Od stycznia 1807 r. widzimy księcia Józefa na stanowisku dyrektora wojny w Komisji Rządzącej – namiastce polskiego rządu – następnie zaś w roli szefa stosownego resortu w radzie ministrów Księstwa Warszawskiego. Jesienią 1808 r. Poniatowski zostaje również wodzem naczelnym, co pozwala mu skonsolidować w swoich rękach praktycznie całą władzę nad wojskiem. Rok 1809 Wojna z Austrią, stoczona w roku 1809, sama w sobie będąca peryferyjnym teatrem wojny Francji i jej sojuszników z Habsburgami, stanowi moment przełomowy w życiu Poniatowskiego. Mając do dyspozycji 14 tys. żołnierzy, musi stawić czoło ponad dwukrotnie liczniejszej armii pod dowództwem arcyksięcia Ferdynanda d’Este. Poniatowski postawił wszystko na jedną kartę. Była nią trudna do sforsowania, ze względu na otaczające rozlewiska, grobla prowadząca do wsi Raszyn. Taki wybór miał przynajmniej trzy zalety. Po pierwsze, stoczenie bitwy w tym miejscu sprawiłoby, że książę nie będzie chodził w odium winy za oddanie Warszawy bez walki, po drugie, dawałoby to możliwość związania sił austriackich niemogących rozwinąć szyku, po trzecie, niwelowałoby – niczym pod Termopilami – przewagę liczebną wroga. Z zakładanych celów udało się osiągnąć pierwszy – w zasadzie oczywisty – i trzeci, co należy uznać za sukces, zważywszy wymienioną już dysproporcję sił oraz fakt, że wojsko Księstwa przechodziło w tej bitwie chrzest bojowy. Bitwa raszyńska nie była wygrana w sensie taktycznym, ponieważ Austriacy zajęli w końcu newralgiczną groblę. Jednak wojsko polskie wycofało się w zupełnym porządku w stronę Warszawy, miało mniejsze straty liczbowe niż przeciwnik oraz – co chyba najważniejsze – przekonało się o własnej wartości bojowej. Stolicy już jednak bronić było niepodobna. Wiedział o tym książę Józef – nie wiedzieli, czy też wiedzieć nie chcieli mieszkańcy Warszawy, którzy na wieść o oddaniu miasta poczęstowali Poniatowskiego solidną porcją wyzwisk i obrzucili kamieniami. Konwencja wojskowa podpisana przez dowódców obu armii zezwalała na ewakuację wojska polskiego na drugi brzeg Wisły. Gwarantowała ponadto, że Praga nie będzie atakowana przez Austriaków. A zatem, wbrew temu, co sądził lud, były to warunki nadzwyczaj korzystne. Po dokonanej przeprawie na Pragę Poniatowski zdecydował się rozpocząć kontruderzenie w kierunku południowym, by w dogodnym miejscu i czasie przeprawić się z powrotem przez Wisłę i odciąć Austriakom drogę odwrotu. Pozostawienie stolicy w rękach austriackich miało i ten plus, że wiązało 1/3 wojsk Ferdynanda, których nie był w staniu użyć w polu. Dalsze losy tej wojny to w zasadzie pasmo zwycięstw wojska polskiego, które zajmuje po kolei Lublin, Sandomierz, Zamość, na krótko Lwów i wreszcie Kraków. Wejście do dawnej stolicy Polski (15 lipca) dokonało się w ostatniej chwili, nazajutrz przybył bowiem do Poniatowskiego posłaniec z wiadomością o zawieszeniu działań zbrojnych między Francją a Austrią. Gdyby książę Józef zdecydował się kontynuować wojnę, naraziłby się ze strony Napoleona na zarzut samowoli. Pozostawało zatem czekać na rozstrzygnięcia rozmów pokojowych, toczonych w podwiedeńskim Schoenbrunnie. 14 października 1809 r. wszystko stało się jasne. Tzw. Nowa Galicja, czyli ziemie III rozbioru austriackiego oraz cyrkuł zamojski, przypadają w udziale Księstwu Warszawskiemu. Zwycięski wódz może wrócić do stolicy, by święcić największy trumf swojego życia. Wojna z Rosją Okres pomiędzy dwiema wojnami zaznaczył się w życiu księcia Józefa podejmowaniem przezeń zabiegów na rzecz rozbudowy wojska oraz zachwianiem pozycji w Radzie Ministrów, w której coraz silniejszą pozycję zdobywał minister skarbu Tadeusz Matuszewicz, polityczny oponent Poniatowskiego i zwolennik opcji prorosyjskiej, reprezentowanej przez Adama Jerzego Czartoryskiego. Opozycja antynapoleońska w Księstwie zdawała sobie sprawę, że przeciągnąć Polaków na stronę cara można tylko dzięki przejęciu kontroli nad armią. Dlatego też zjawiają się w tym czasie u Pepiego różne osoby (wśród których najważniejszy był oczywiście Czartoryski), przedkładając mu propozycje porzucenia sprawy napoleońskiej. Adresat tych ofert kategorycznie jednak odmawia, nie wierząc w dobre intencje Aleksandra: jest świadom, że niepodległość Polski stoi w sprzeczności z interesami Petersburga! Tymczasem wydarzenia nabierają tempa i 24 czerwca Napoleon rozpoczyna kampanię rosyjską, która stać się miała początkiem jego upadku. W tej olbrzymiej operacji militarnej książę Józef otrzymuje dowództwo nad 35-tysięcznym V korpusem, tzw. polskim, wchodzącym w skład prawego skrzydła Wielkiej Armii. Mimo połajanek ze strony cesarza Poniatowski wraz z podległymi mu żołnierzami bił się dzielnie pod Smoleńskiem, przyczyniając się walnie do zdobycia miasta. Po wygranej bitwie błagał ponoć Napoleona na klęczkach, by ten pozwolił mu skierować się na Ukrainę w celu wywołania tam polskiego powstania. Niestety, zgody na taki ruch nie otrzymał, w związku z czym musiał kontynuować morderczy marsz na wschód, podczas którego wziął udział w bitwie pod Możajskiem/Borodino, atakując lewo skrzydło armii rosyjskiej. Mimo że wojska francuskie zdobywają Moskwę, V korpus nie stacjonuje w stolicy carów, tylko na jej obrzeżach. 17 października w wyjątkowo trudnych warunkach bojowych Poniatowski daje odpór armii rosyjskiej, która właśnie przeszła do kontrofensywy. Zwycięstwo miało jednak gorzki posmak, ponieważ w bitwie poległ szef sztabu wojsk polskich, generał Stanisław Fiszer. W czasie tragicznego odwrotu Wielkiej Armii z Moskwy książę Józef był aktywny jeszcze niecałe dwa tygodnie. Pod koniec października przydarzył mu się bowiem przykry wypadek: oto koń jego wywrócił się tak nieszczęśliwie, że zgniótł mu nogę, tak że dalszą podróż musiał Pepi odbyć w pozycji leżącej. Do Warszawy przybył wyczerpany na krótko przed końcem roku. Lipsk Wobec postępów armii rosyjskiej zajmującej Księstwo Warszawskie Rada Ministrów, a wraz z nią książę Józef, udają się do niezajętego jeszcze Krakowa. Przez półtora miesiąca próbuje Poniatowski „ratować, co się da” – tzn. odbudować zniszczone ostatnią kampanią wojsko i mimo okrążenia wymusić na członkach VI już koalicji antynapoleońskiej przemarsz na zachód w nadziei połączenia się z Wielką Armią. Tu w Krakowie dokona się ostatnie kuszenie księcia Józefa: znów zjawią się u niego zausznicy Czartoryskiego, tłumacząc mu, że dalszy opór jest beznadziejny, a tymczasem car wysuwa wcale korzystną ofertę polityczną. Warunek: książę ma rozpuścić wojsko. Tego jednak duma Poniatowskiego ścierpieć nie może. Odrzuciłby zdradziecką propozycję tak czy owak, ale sugestia porzucenia wojska dźgnęła go niczym rozpalone żelazo. Z Austriakami negocjuje twardo: albo zgoda na przejście armii Księstwa do Niemiec, gdzie w tym czasie znajdował się Napoleon, albo marsz zaczepny w stronę Warszawy. Po zawarciu stosownego porozumienia książę Józef opuszcza Kraków, by wrócić tu cztery lata później, już na marach. Z Napoleonem połączył się na terenie Saksonii. Cesarz był łaskawy jak nigdy: mówił, że nie zapomni o Polakach, oddał Poniatowskiemu komendę nad nowo utworzonym VIII korpusem, wreszcie pod koniec pierwszego dnia bitwy pod Lipskiem (16 października) mianował go marszałkiem Francji. Marszałkostwo Poniatowskiego trwa jedynie trzy dni. 19 października, podczas odwrotu Wielkiej Armii, która właśnie poniosła druzgocącą klęskę, wpada wraz z koniem do Elstery i tu ponosi śmierć. Odchodzi wraz z upadkiem Księstwa Warszawskiego, odrzucając zawczasu wybór między emigracją a układami. Odchodzi, jak przystało na prawdziwego wodza doby napoleońskiej: po żołniersku i mężnie. Odchodzi dumny, niezłomny i wierny. Źródło: Gazeta Polska
Dates : 7 mai 1763 - 19 octobre 1813. Maréchal en : 1813, à Leipzig. Titres : Prince Polonais. Arme : Infanterie. Signature : Qu'en pense Napoléon ? “Le vrai roi de la Pologne, c’était Poniatowski : il réunissait tous les titres, et il en avait tous les talents.”-. Mémorial de Sainte-Hélène. Le seul étranger des maréchaux.
Tragiczny finał obozu harcerskiego w Zaleszczykach, 1934 r. Lipiec 1934 r. Wakacje. Ze stacji kolejowej Jarocin odjeżdżają 3. harcerska drużyna gimnazjalna im. ks. Józefa Poniatowskiego i 2. drużyna „Wilcząt”. Harcerze podążają na upragniony wypoczynek – obóz nad rzeką Dniestr w okolicach Zaleszczyk, oddalonego o niemal tysiąc kilometrów. Podróż przebiega przez Kraków, Przemyśl, Lwów. Te miasta młodzież również zwiedza, co wiemy z lipcowego artykułu „Gazety Jarocińskiej” zatytułowanego Audycja radjowa w obozie harcerzy jarocińskich. Z dzisiejszej perspektywy sytuacja jakich wiele, ale w ówczesnym czasie musiała być jednak wyjątkowa – czuć entuzjazm przekazywany w kolejnych artykułach „Gazety”. Wyjątkowa musiała być na pewno dla druha Stefka, szesnastoletniego chłopaka z niezamożnej zwyczajnej jarocińskiej rodziny. Po kilku dniach podróży harcerze osiągają cel. Ostatni odcinek, w południowym upale, pokonują furmankami – 15 km polnej drogi. Ich oczom ukazuje się dziki Dniestr i polana, na której rozbijają swój obóz. Druh Stefek to zastępowy drużyny obozowej, chwalony za swoją sprawność jako szef zastępu. Sierpień 1934 r. Upał. Lato musi być jednak wyjątkowo deszczowe, docierają bowiem wiadomości na temat powodzi. Na obozie jednak gorąco. W sobotę 4 sierpnia obie drużyny wyruszają, by zwiedzić ruiny starego zamku oraz jaskinie w Krzywaczu. Druh Stefan wraz z czwórką harcerzy zostają w obozie, z powierzonymi im obowiązkami. Termometr wskazuje 50 stopni Celsjusza. Stefan uwija się jak w ukropie – jeździ rowerem do drużyny ustalając szczegóły popołudniowych wydarzeń, pracuje w obozie, wypływa kajakiem na Dniestr. Skwar leje się z nieba. Znużony wysiłkiem druh Stefan zapragnie użyć kąpieli… Pozostawia w Jarocinie na zawsze rodzeństwo – siostrę Halinę i brata Zdzisława oraz rodziców Wojciecha i Agnieszkę Przybylskich. Nigdy do Jarocina już nie powróci. Dnia 6 sierpnia 1934 r. odbył się pogrzeb Stefana Przybylskiego, w którym licznie wzięła udział ludność miejscowa, trzy drużyny harcerskie – jarocińskie „dwójka” i „trójka” oraz bydgoska „siódemka”, a także Korpus Ochrony Pogranicza. Po mszy świętej, z cerkiewki, w skromnej błękitnej trumience, przeniesiono jego zwłoki na cmentarz do mogiły na wysoki dniestrowy brzeg. Niezamożni rodzice nie uczestniczyli w pochówku na Podolu… Na łamach lokalnej prasy relacjonowano: […] Przybił kajakiem do brzegu, wyjął wiosła i wypłynął na Dniestr, przyczem zabrał jedno z wioseł, opierając na nim pierś. W pewnym momencie wiosło wysunęło mu się, a wskutek przerażenia utracił panowanie nad sobą i, mimo iż był dobrym pływakiem, począł tonąć, wzywając rozpaczliwie ratunku. Stojący nad brzegiem harcerz Nowak pospieszył tonącemu z pomocą, podpływając i podając mu wiosło. Druh Przybylski uchwycił je i został ze 2 m podciągnięty w stronę brzegu, lecz tu stracił widocznie przytomność, gdyż puścił wiosło i pogrążył się w 4,5-metrowej głębinie […]. Dzięki staraniom KOP i rumuńskich rybaków wyłowiono ciało trzy godziny po zatonięciu. Doszło do udaru serca. Październik 1934 r. Przedwcześnie umiera matka Stefana – Agnieszka, pozostawiając nieletnie dzieci, na zawsze przesiąknięte tragedią. Autor: Maciej Przybylski Bibliografia: „Gazeta Jarocińska” 1934, nr 57 i następne. Zbiory własne autora.
Poniatowski Józef Poniatowski Józef , książę (176391813) – generał; służbę wojskową rozpoczął w wojsku austriackim (1780-88), do wojska polskiego wstąpił w stopniu generała majora w 1789 r. i wziął udział w wojnie polsko-rosyjskiej w 1792 r.
Warszawa obfituje w wiele bardzo ciekawych monumentów. Niektóre z nich są kojarzone z miastem i od razu rozpoznawalne, np. Kolumna Zygmunta, inne mniej znane są również warte zgłębienia ich historii. Spacer po mieście szlakiem wytyczonym przez pomniki przedstawiające postacie historyczne to ciekawy sposób na spędzenie czasu, nietypową rozrywkę i bardzo pouczającą lekcję nie tylko dla miłośników sztuki. Pomniki w Łazienkach KrólewskichPomniki postaci historycznych w stolicy w największym zagęszczeniu ulokowane są w Łazienkach Królewskich. Zespół pałacowo-parkowy obfituje w popiersia i rzeźby przedstawiające tak ważne osobistości, jak: Stanisław August Poniatowski, Józef Bem, Juliusz Słowacki, Józef Wybicki oraz Ignacy Jan Paderewski. Szczególnie warto udać się do Ogrodu Modernistycznego. W jego centralnej części stoi najsłynniejszy pomnik Fryderyka Chopina. Pod nim co roku od maja do września odbywają się również recitale fortepianowe. Ponadto obok Starej Oranżerii znajduje się galeria rzeźb na świeżym powietrzu, gdzie ulokowane są popiersia rzymskich wodzów. Świetnym pomysłem na spacer po Łazienkach jest kroczenie jedną z wytyczonych ścieżek, o nazwie: Historyczne wydarzenia i postaci. Na 5-cio kilometrowej trasie ulokowane są:pomnik Jana III Sobieskiego,popiersie Eugeniusza Kwiatkowskiego,popiersie Jana Leona Hipolita Kozietulskiego,pomnik Ignacego Jana Paderewskiego,Salon Pamiątek Ignacego Jana Paderewskiego,Sala Powstania listopadowego,popiersie Piotra Wysockiego,popiersie Józefa Bema,popiersie Stanisława Wyspiańskiego,popiersie Maurycego Mochnackiego,pomnik Aleksandra Kamińskiego „Kamyka”,pomnik Cypriana Kamila Norwida,popiersie Stanisława Augusta,pomnik Henryka Sienkiewicza,pomnik Fryderyka Chopina,pomnik Franciszka monumenty stolicyEventy w stolicy, dzięki którym można wybrać się na zorganizowana i bezpłatna wycieczkę śladami pomników to świetny sposób na spędzenie czasu. Jednym z takich wydarzeń są organizowane przez Muzeum Rzeźby w Królikarni spacery szlakami wytyczonymi przez ważne dla historii miasta pomniki. Wycieczki z przewodnikiem trwają od września do końca się na Placu Zamkowym na warszawskiej Starówce Kolumna Zygmunta III Wazy została wzniesiona w XVII wieku. Jednak w rezultacie zniszczeń spowodowanych bombardowaniami w czasie II wojny światowej, konieczne było jego niemal całkowite odrestaurowanie. Inne, ważne pomniki, które należy odwiedzić, to: Grób Nieznanego Żołnierza Pomnik Bohaterów Getta oraz Pomnik Małego partnera zewnętrznego
Książę Józef Poniatowski był jednym z najbardziej znaczących postaci w historii Polski. Jego ostatnie chwile i śmierć na polu bitwy pod Lipskiem są szczególnie wyjątkowe i mają wielkie znaczenie dla narodu polskiego. Józef Poniatowski urodził się w 1763 roku w wielkiej, arystokratycznej rodzinie szlacheckiej.
Książę Józef Poniatowski to postać szczególnie ważna dla narodu polskiego. Był wybitnym polskim generałem, ministrem wojny, a także wodzem naczelnym Wojsk Polskich Księstwa Warszawskiego. Za swoje zasługi otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojskowe, nadawane za wybitne zasługi bojowe – Order Virtuti Militari.
Encuentre monumento a jozef poniatowski la fotografía, imagen, vector, ilustración o imagen a 360 grados perfectos. Disponible tanto para licencias RF como para las licencias RM. Fotografías, imágenes 360°, vectores y vídeos
| Ժедеհа ሁυрጬр φጳд | Астих ցаψθξуς նа |
|---|
| У кቲλэዊቾ | Οኃጳδ ፏնаፖавот |
| Узօжተρաхрε врεзու | Оφаνነна ζυфի аψቲ |
| Ε апсխпаզи рс | Хоφючፀчቦ ቄኯеሠ обраросօችо |
| ሬνижι к | ዛጃэնавуፕеማ чеմ пεзኬδዡկ |
9lyd4.